sobota, 30 sierpnia 2014

Nic


Pomyślałam że będę dodawac posty tylko wtedy 

gdy będę miała pomysł i chęc. :)

              




     

czwartek, 28 sierpnia 2014

Szacunek

Czy w XXI wieku istnieje jeszcze szacunek? 


Moi drodzy, pewnie przyszło wam na myśl o co się musiałam uderzyć żeby napisać post o szacunku?! 
Otóż zauważyłam że szacunek umiera, umiera w każdym z nas. Zauważyliście? Powinno się mieć szacunek do każdego człowieka. Nie ważne kim jest dla Ciebie, powinieneś do niego mieć szacunek. Ale uważam też że tym bardziej powinno się mieć szacunek do ojców, matek, babci, dziadków. Ogółem do rodziny. Bo przecież trzeba mieć szacunek, a do rodziny to już szczególnie. Dla mnie szacunek do drugiego człowieka to podstawa. Oczywiście można stracić szacunek, ale nie z byle powodu. I uważam że na początku znajomości też powinno się mieć szacunek. Nie wiem co jeszcze na ten temat napisać. Cóż za wiele nie mam do powiedzenia, to co chciałam przekazałam. 


Macie tutaj jeszcze dialog :3



-Chris?
-Tak Kathie?
-Wszystko okay?
-Tak, kochanie.
-Nienawidzę gdy mnie okłamujesz. - spojrzała wrogo.
-Kathie, nie chcę żebyś wiedziała czegoś co nie możesz wiedzieć.
-Ale Chris! Teraz to mi musisz powiedzieć.
-Widzisz, straciłem szacunek do pewnej osoby.
-Ale jak to? A poza tym i co z tego?
- Bo widzisz, to źle że straciłem. Nie chciałem go stracić lecz stało się tak jak się stało i straciłem. 
-Nie owijaj w bawełnę. Mów. 
-Straciłem szacunek do własnej matki.
-Ale dlaczego? 
-Mówiłem Ci tydzień temu że nie było jej dwa tygodnie temu na całe trzy dni dni w domu?
-Mówiłeś.
-Była u swojej córki 
-Ale jak to?! Podobno jesteś jedynakiem. 
-Zanim się urodziłem moja matka była w ciąży, z jakimś nadzianym facetem. Miała siedemnaście lat. Rzucił ją po tym jak urodziła się ta dziewczyna. Okłamywała mnie przez całe życie że nie mam rodzeństwa, że nie mam ojca. A wiesz co się jeszcze okazało?
-Ja też jestem jego synem. 
-Ale jak to też jesteś jego synem?
-Wrócili do siebie. Gdy ja miałem 9 miesięcy znów się rozstali.
-Ile ma lat?
-Dziewiętnaście. 
-Przepraszam, ale nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów, tylko mnie przytul.

środa, 27 sierpnia 2014

Samotność

     Chyba każdy z nas zastanawiał się co to takiego samotność. Zapewne niektórzy ją doświadczyli, inni chcieliby. Jeszcze inni nie wiedzą że coś takiego istnieje.  

     Jak mówi Wikipedia samotność to zjawisko subiektywnie odczuwane, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Często ma wydźwięk negatywny.
Moim zdaniem samotność to nie tylko brak znajomości czy złych relacji z innymi. Samotność nie tylko polega na byciu singlem bądź byciu nie otoczonym ludźmi. Można być samotnym z braku jednej osoby. Straciłeś jedną osobę, jedną rzecz. Albo cokolwiek można innego stracić i czujesz się samotny. Niby to co najważniejsze masz, ale nie. Nie masz najważniejszego bo nie masz jej, jego, pewnej rzeczy. 
Być może jest człowiek który nie ma nikogo. Rodziny, przyjaciół.I prawdopodobnie temu człowiekowi do bycia szczęśliwym potrzebna jest muzyka, malowanie, pisanie, śpiewanie i może to jest jego rodzina, przyjaciel. Nie potrzebuje niczego innego tylko swojej pasji. On nie czuję się samotny bo mam coś co jest dla niego najważniejsze i to mu w zupełności wystarcza, nie potrzebuje nic innego. Wydaję Ci się że jest dziwakiem? Nie, nie. Nie jest dziwakiem. Oddaje się swojej pasji i bez tego nie potrafi żyć. To piękne, tacy ludzie to wymierający gatunek. Przynajmniej ja tak uważam. 


Pomyślałam że dodam jeszcze jakieś opowiadanie. :) 


                                                                       Liliana

Wstała. Jej cieniutkie, brązowe włosy opadały na smukłe ramiona. Oczy miała zielone i jak zwykle rano, zaropiałe. Piżama razem z łóżkiem wygnieciona. Gdy śpi tak słodko się rzuca. Swym zwinnym krokiem podeszła do okna i otworzyła je tak szeroko jak tylko mogła. Usiadła na parapecie i wpatrywała się w błękitne niebo. Po całym pokoju rozległ się dzwonek telefonu. Szybko podbiegła i zobaczyła że dzwoni do niej Zofia. To jej przyjaciółka. Były umówione, więc coś musiało się stać że Zofia zadzwoniła. Ona nigdy nie dzwoniła bez powodu. Jedyne co udało mi się usłyszeć to że Zofii zmarła mama i ich spotkanie się nie odbędzie. Jak z natury bywało Liliana śmiała się z śmierci. Zbyt często w jej życiu bywały przykre sceny, więc gdyby za każdym razem płakała byłaby pewnie w ośrodku psychiatrycznym. Po zakończeniu rozmowy poszła się jak ona zwykle to zwie "ogarnąć". Wróciła podeszła do szafy i wybrała długą białą suknie. Uczesała włosy w kucyka i zeszła na śniadanie. Po czym wybiegła z domu na polanę. Codziennie, nie ważne jaka pora roku ona tam przychodziła. Wróciła po 22. Wykąpała się i poszła spać. Nikt nie wiem co robi na polanie i nikt nie ma prawa wiedzieć. Nikt tam nie przychodzi oprócz niej. Nikomu nie mówi co robi. Czasem chodzi tam na półgodziny, czasem na siedem godzin. Bywa też tak że na cały dzień tak jak dziś. Następnego dnia, spała dość długo jak na nią. Na polane poszła dopiero o 16. Wróciła po 10 minutach. Śmiała się, nawet nie zadzwoniła do Zofii by się zwierzyć. Jej świat runął. Nie wychodziła przez 3 tygodnie z domu, zamknięta w czterech ścianach. Okazało się że na polanie, na jej kochanej polanie budują galerię. Po 3 tygodniach Liliana wyszła z domu. Spotkała mnie, Tomka. Opowiedziała to wszystko mi. Nie znając mnie, powiedziała wszystko. Powiedziała że jest najbardziej samotną osobą. Cóż zgadzam się.  Widziałem ból w jej oczach. Pewnie teraz śmieje się codziennie.