środa, 27 sierpnia 2014

Samotność

     Chyba każdy z nas zastanawiał się co to takiego samotność. Zapewne niektórzy ją doświadczyli, inni chcieliby. Jeszcze inni nie wiedzą że coś takiego istnieje.  

     Jak mówi Wikipedia samotność to zjawisko subiektywnie odczuwane, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Często ma wydźwięk negatywny.
Moim zdaniem samotność to nie tylko brak znajomości czy złych relacji z innymi. Samotność nie tylko polega na byciu singlem bądź byciu nie otoczonym ludźmi. Można być samotnym z braku jednej osoby. Straciłeś jedną osobę, jedną rzecz. Albo cokolwiek można innego stracić i czujesz się samotny. Niby to co najważniejsze masz, ale nie. Nie masz najważniejszego bo nie masz jej, jego, pewnej rzeczy. 
Być może jest człowiek który nie ma nikogo. Rodziny, przyjaciół.I prawdopodobnie temu człowiekowi do bycia szczęśliwym potrzebna jest muzyka, malowanie, pisanie, śpiewanie i może to jest jego rodzina, przyjaciel. Nie potrzebuje niczego innego tylko swojej pasji. On nie czuję się samotny bo mam coś co jest dla niego najważniejsze i to mu w zupełności wystarcza, nie potrzebuje nic innego. Wydaję Ci się że jest dziwakiem? Nie, nie. Nie jest dziwakiem. Oddaje się swojej pasji i bez tego nie potrafi żyć. To piękne, tacy ludzie to wymierający gatunek. Przynajmniej ja tak uważam. 


Pomyślałam że dodam jeszcze jakieś opowiadanie. :) 


                                                                       Liliana

Wstała. Jej cieniutkie, brązowe włosy opadały na smukłe ramiona. Oczy miała zielone i jak zwykle rano, zaropiałe. Piżama razem z łóżkiem wygnieciona. Gdy śpi tak słodko się rzuca. Swym zwinnym krokiem podeszła do okna i otworzyła je tak szeroko jak tylko mogła. Usiadła na parapecie i wpatrywała się w błękitne niebo. Po całym pokoju rozległ się dzwonek telefonu. Szybko podbiegła i zobaczyła że dzwoni do niej Zofia. To jej przyjaciółka. Były umówione, więc coś musiało się stać że Zofia zadzwoniła. Ona nigdy nie dzwoniła bez powodu. Jedyne co udało mi się usłyszeć to że Zofii zmarła mama i ich spotkanie się nie odbędzie. Jak z natury bywało Liliana śmiała się z śmierci. Zbyt często w jej życiu bywały przykre sceny, więc gdyby za każdym razem płakała byłaby pewnie w ośrodku psychiatrycznym. Po zakończeniu rozmowy poszła się jak ona zwykle to zwie "ogarnąć". Wróciła podeszła do szafy i wybrała długą białą suknie. Uczesała włosy w kucyka i zeszła na śniadanie. Po czym wybiegła z domu na polanę. Codziennie, nie ważne jaka pora roku ona tam przychodziła. Wróciła po 22. Wykąpała się i poszła spać. Nikt nie wiem co robi na polanie i nikt nie ma prawa wiedzieć. Nikt tam nie przychodzi oprócz niej. Nikomu nie mówi co robi. Czasem chodzi tam na półgodziny, czasem na siedem godzin. Bywa też tak że na cały dzień tak jak dziś. Następnego dnia, spała dość długo jak na nią. Na polane poszła dopiero o 16. Wróciła po 10 minutach. Śmiała się, nawet nie zadzwoniła do Zofii by się zwierzyć. Jej świat runął. Nie wychodziła przez 3 tygodnie z domu, zamknięta w czterech ścianach. Okazało się że na polanie, na jej kochanej polanie budują galerię. Po 3 tygodniach Liliana wyszła z domu. Spotkała mnie, Tomka. Opowiedziała to wszystko mi. Nie znając mnie, powiedziała wszystko. Powiedziała że jest najbardziej samotną osobą. Cóż zgadzam się.  Widziałem ból w jej oczach. Pewnie teraz śmieje się codziennie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz